| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
| To już było...I nie wróci! |
|
|
Cała Ja! Imię: Weronika Nazwisko: XXXXX Ksywa: Taxi, Wera Kontakt: Kominek- 4558248, Sowa- weronikabn@interia.pl Włosy: Ciemny blond/Jasny brąz, burza loków Oczy: Duże brązowe Przyjaciele: Nata, Ala, Luki, Myszon, Marta, Wika, Anuszka, Pati Wrogowie: Madziara, Dyro, Domi Zainteresowania: Książki (HP, O narkomanach itp.), blogowanie, j. angielski, muza, filmy Zwięrzęta: Pies Sara; kotek Bercik; kotek Kicik; papuga; Zeberki (Egzotyczne ptaki); Pies Nora |
Regulamin!
1- Nie jestem Hermiona! 2- Jestem Weronika! 3- Nie toleruję komentarzy typu: Fajny blog wpadnij do mnie! 4- Proszę abyście w komentarzach mówili co Wam się podoba, ale i co Wam się nie podoba! 5- Proszę abyście zostawiali w komentarzach adres swojej strony, abym mogła się odpłacić. 6- Jeśli chcecie być informowani o newsach prosze wpisać się do Myślodsiewni i zostawić adres bloga. 7- Notki nie muszą pojawiać się regularnie. 8- Dodaje linki na bierząco. 9- Jeśli chcesz abym dodała Cię do linków napisz mi o tym, a ja zobacze czy Twój blog mi się podoba. 10- Każdy kolejny odcinek jest mojego wykonania! Sama to wszystko piszę! 11- Zabrania się kopiowania moich notek! 12- Życzę miłego czytania! Wera!
|
|
Nowy...
2006-10-01
|
Cześć! Założyłam nowego bloga...Tzn. założyłam kontynuację tego bloga. Zapraszam na www.hg-rw-love.mylog.pl Jest już news! Zapraszam! |
|
Tylu osobom na mnie zależy:
12
|
|
Odcinek 13- Poważna rozmowa
2006-09-24
|
Hej! Na początek chciałam Wam powiedzieć jak bardzo się wkurzyłam. Dostałam komenta ANONIMOWEGO o takiej treści "Przepisalas to z ksiazki nie pamietam nic takiego w ksiazce, ale mam skleroze wiec wiesz :D" Te kto to napisał był wielkim tchórzem! Nawet się nie podisał! A ja powtarzam! Moje notki są mojego wykonania!
Jeśli chodzi o notkę to nie jest ona idealna, ale chcę zwolnioć tempo bo musze też mieć czas na naukę. ******************************************** Hermionę obudziło stukanie deszczu o szybę. Wstała i spojrzała na zegarek. Była 5:45. Nie chciało jej się spać. Może dlatego, że tak wcześnie zasnęła. Postanowiła się wykąpać. Kiedy tylko znalazła się w wannie zaczęła rozmyślać. Szukała w głowie momentu w którym uświadomiła sobie, że się w Ronie zakochała. Tak...Teraz może się do tego przyznać...Zakochała się w nim...I to nie jest zwykłe dziecinne zauroczenie...Szukała...Błądziła myślami w ostatnich tygodniach. „Uświadomiłam to sobie wtedy kiedy dowiedziałam się, że Sabrina całowała się z Ronen”...W tym czasie przypomniała sobie o Sabrinie. „Powinnam z nią porozmawiać...Nie pozwolę by grała na uczuciach Rona...Wszystkich ludzi...Szczególnie Rona!” Kiedy wyszła z wody była 6:40. Podeszła do szafy. Za oknem huczał wiatr. Deszcz już nie padał, ale mimo to Hermiona wyciągnęła z szafy jeansy i ciepły, wełniany golf. Nałożyła na usta bezbarwny błyszczyk, na oczy dyskretny turkusowy cień. Zrosiła swoje ciało ulubionym perfumem. Chwilę później nie zważając na pogodę wyciągnęła z szafy jesienną kurtkę. Szła pustymi korytarzami. Wszyscy jeszcze spali. Gdy wyszła na błonia w twarz uderzył ją powiew świeżego powietrza. Stanęła by pooddychać. Szła przed siebie bez celu. Zauważyła, że ktoś stoi na brzegu jeziora. Sama nie wiedziała dlaczego skierowała się w tamtą stronę. Na brzegu stał Ron. Podeszła do niego. -Cześć.- szepnęła ledwo dosłyszalnym głosem. -O hej.- odpowiedział zaskoczony. –Co ty tu robisz tak wcześnie? -Wyszłam się przejść.- oznajmiła. –A ty? -Ja też...- zapadła niezręczna cisza. -Hermiono? -Tak? -Słuchaj...Bo...Może pojechalibyśmy na Boże Narodzenie do Rumuni do Charli`ego? Harry powiedział, że z chęcią pojedzie... -Jasne...Ja też pojadę!- odpowiedziała z entuzjazmem. Stali tak chwilę w milczeniu. Potem... -Widzisz jak wiatr kołysze wierzchołki drzew w Zakazanym Lesie? To wygląda jakby one tańczyły... -Taaak...- spojrzał na nią...Tak dziwnie na nią spojrzał...Tak inaczej...Z podziwem? Uwielbieniem? On nie może na nią tak patrzeć... -Cholibka, co wy tu tak z rana robicie?-w ich stronę zmierzał Hagrid. –A gdzie posialiście Harry`ego? -Jeszcze śpi.- odpowiedziała Hermiona. -Pozamarzacie tu. W tej chwili do zamku!- rozkazał. Przyjaciele posłusznie udali się w stronę zamku. „Dobrze, że dziś sobota. I tak nie mogłabym się skupić na lekcjach.”- pomyślała dziewczyna i ruszyła z Ronem ku WS.
***
Po odrobieniu sterty prac domowych Hermiona postanowiła poszukać Sabriny. Weszła do dormitorium. Blondynka siedziała na swoim łóżku. W sypialni nie było nikogo prócz tych dwóch dziewczyn. -Cześć Sabi...Możemy pogadać?- zagadnęła Hermiona. -Jasne. Mów.- odpowiedziała Sabrina. -Nie tutaj...Może chodźmy na błonia? -Ok!- Blondynka podeszła do szafy i wyjęła ładną markową kurtkę. Chwilę później dziewczyny szły już wzdłuż brzegu jeziora. -To o czym chciałaś ze mną pogadać?- zapytałą Sabrina. -O Ronie.- odpowiedziała prosto z mostu Hermiona. Chwilę szły w milczeniu, a potem brunetka dodała. –Słyszałam, że masz chłopaka? -No, Zachariasza. -A Ron to mój przyjaciel...I wiem, że się z nim całowałaś....Mając chłopaka...I co teraz zrobisz? A co jeśli Ron coś sobie pomyślał? -Nie...Ron sobie nic nie pomyślał. Powiedziałam mu, że zrobiłam tak, żeby wzbudzić zazdrość w Zachariaszu. On powiedział, że nie ma sprawy. A zrobiłam to, żebyś się wzięła do roboty. Ron to fajny chłopak...Podoba się wielu dziewczynom. A ja wiem co ty do niego czujesz. -Skąd wiesz? -Widać...Chodźmy już do zamku, bo zimno. – Dziewczyny wolnym krokiem skierowały się w stronę zamku...
|
|
Tylu osobom na mnie zależy:
23
|
|
Odcinek 12- Taki (nie)zwykły dzień...
2006-09-20
|
Cześć! Chciałam podziękować:
ANECIE z bloga razem-mozemy-wszystko Za ciepłe słowa MYSZONOWI z bloga myszon18TIK Za jego cudowaną twórczość NOEMI z bloga noemiko Za to, że jest stałym bywalcem
Teraz notka: ***********************************************************************
...Ron rzucił się na niego...Okładał go pięściami z takim zapałem jakby Malfoy kogoś zabił. -Ron! Proszę cię! Będziesz miał kłopoty!- Błagała Hermiona. Ale Ron nie słuchał. Walił Malfoya gdzie popadło. -Ron! Proszę cię!- Prosiła dziewczyna teraz już ze łzami w oczach. –Ron! McGonagall! Rudzielec nic sobie z tego nie robił. W jego oczach błyszczała żądza zemsty...nienawiść. -Panno Granger, co tu się dzieje?- Ale nagle profesorka stanęła jak wryta widząc co się dzieje u jej stóp na trawie. –Panie Weasley proszę natychmiast zostawić pana Malfoya w spokoju! Panie Wealsey! Ron puścił Malfoya. -Malfoy, Weasley za mną. Aha i panna Granger też pójdzie.- Powiedziała i szybkim krokiem ruszyła w stronę zamku. Chwilę później wszyscy troje siedzieli już w gabinecie McGonagall. -No, panie Wealsey, co ma pan na swoje usprawiedliwienie?- Zapytała swoim zwykłym, szorstkim głosem. -No bo pani profesor... -Milcz Malfoy! No dalej Weasley. Co cię podkusiło to zaprezentowania nam typowej mugolskiej bójki? -Malfoy obraził Hermionę.- Powiedział, patrząc w podłogę. McGonagall zwróciła się do Hermiony. -Czy to prawda?- Hermiona nic nie odpowiedziała tylko spuściła wzrok na swoje dłonie. Nie chciała, żeby wszyscy wiedzieli o tym w jaki sposób Malfoy ją upokarza. Nie miała żalu do Rona o to, że powiedział dlaczego rzucił się na Malfoya. W końcu i tak się dla niej naraził. –Czy to prawda, panno Granger?- Powtórzyła pytanie nauczycielka. -...Hmmm...- Mruknęła. Dla McGonagall odpowiedzią nie było mruknięcie tylko świeże ślady łez na policzkach dziewczyny. -Rozumiem. Czyli miał pan powód dla którego pobił pana Malfoya. Ale to tego nie usprawiedliwia. Dlatego nie odejmę panu pięćdziesięciu punktów tylko dwadzieścia. Teraz panie Malfoy...Panu odejmuję piętnaście punktów za obrażenie panny Granger. To wszystko możecie odejść. –Powiedziała. Wszyscy troje byli już przy drzwiach kiedy McGonagall powiedziała. – Aha. Panie Weasley, dostaje pan dodatkowe dziesięć punktów, za to, że był pan gotów stanąć w obronie panny Granger bez względu na konsekwencje. Ron i Hermiona zrobili zaskoczone miny, a twarz Malfoya wykrzywił grymas wściekłości. Przyjaciele szli pustym korytarzem...W ogóle ze sobą nie rozmawiali...Ale... -Ron...- Zaczęła Hermiona. -Hmm?- Mruknął w odpowiedzi. -Dziękuję...- Powiedziała i pocałowała go w policzek. Nie do wiary...Zrobiła to...Spojrzał na nią zdziwiony...Ich oczy były na tym samym poziomie...Ich spojrzenia się spotkały...Wszystko w około się rozmazało...Był tylko on ze swoimi błękitnymi tęczówkami...Długo patrzeli sobie w oczy...Zdawało się, że już minęła godzina...Kilka dni... ŁUUUUUP! To Irytek przewrócił najbliższą zbroję. -Lepiej stąd zwiewajmy bo zaraz tu będzie Filch.- Powiedział Ron, złapał Hermionę za rękę i już gnali korytarzami. On nie może jej trzymać za rękę...Nie może...W końcu są tylko przyjaciółmi...Ale dziewczyna jakoś nic nie robiła by uwolnić się z uścisku chłopaka... Chwilę później stali już pod portretem Grubej Damy. -Błyskotki-durnotki.- Powiedziała hasło Hermiona. Dziura pod portretem otworzyła się ukazując wnętrze pokoju wspólnego. Harry siedział w jednym z foteli przed kominkiem. Na ich widok zerwał się na równe nogi. -Gdzie wyście byli? Wszędzie was szukałem.- Powiedział z pretensją w głosie. –Widziałem Malfoya. Jest cały w siniakach. Biję pokłony przed tym kto go tak urządził. -Dzięki.- Powiedział ponuro Ron. Harry stał chwilę jak wryty a potem zwrócił się do Hermiony. -Serio?- Pokiwała głową. –Czemu? -Ten dupek obraził Hermionę!- Powiedział Ron a jego oczy zabłyszczały nienaturalnie. –Poniża ją już od pięciu lat więcej nie będzie.- Dodał i uderzył pięścią w otwartą dłoń. Harry spojrzał podejrzliwie na Rona poczym zapytał. -Ile odjęła punktów? -Dwadzieścia.- Powiedział beznamiętnie chłopak. -I dziesięć dodała.- Skwitowała Hermiona. -Za co?- Zapytał podekscytowany Harry. -Za to, że był gotów stanąć w mojej obronie mimo wszystkich konsekwencji.- Wyrecytowała z dumą. –Ja pójdę już do dormitorium. Jestem zmęczona. Dobranoc.- Pożegnała się i ruszyła w stronę dormitorium. -Dobranoc.- Dobiegły ją głosy chłopców gdy wchodziła po schodach. Gdy znalazła się w sypialni postanowiła napisać list do rodziców. W pokoju na szczęście nikogo nie było. Chwyciła pióro, usiadła na łóżku i zaczęła pisać.
Droga Mamo!
Bardzo mi przykro, że mój pobyt w Hogwardzie nazwałaś „dziecinną przygodą”...Że mój drugi dom nazwałaś „dziecinną przygodą”. Wiele łez wylałam czytając tamten list...Wiele łez wylałam myśląc o nim...Wiele łez ulewam pisząc ten... Dlatego powiem Ci tylko kilka słów...
„Mam dość...Nie mów mi nic...Pozwól żyć, pozwól mi być...Nie chcę już słuchać tych słów nie, nie... Pozwól mi być tym kim chcę!...”
Hermiona...
Dziewczyna przetarła załzawione oczy, schowała list do szafki i położyła się na łóżku. Nie miała siły się umyć, przebrać...Natychmiast zasnęła...
|
|
Tylu osobom na mnie zależy:
9
|
|
Odcienk 11 - Mały mętlik w głowie...
2006-09-17
|
Przperaszam, że tak długo nie było notki, ale szkoła zabiera tak cenny czas...Czas, który poświęcałam na pisanie dla Was. Bo gdyby nie ten blog to umarłabym wśród książek. Wchodzę na kompa tylko po to by coś dla Was napisać. Teraz chciałabym przedstawić Wam dwie nowe postacie: Sabrinę i Mary. ************************************************************************
Imię: Sabrina Nazwisko:Bell (Siostra Kate i Mary Bell) Wiek: 16 lat Chłopak: Zachariasz Smith Miłość: Kocha kogoś innego Przyjaciele: Ronald Weasley, Hermiona Granger, Harry Potter, Ginny Weasley, Cho Chang, Mary Bell i Zachariasz Smith Wrogowie: Malfoy, Crabbe, Goyle, Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, Parkinson i Zabini Zainteresowania: Chłopcy ;d, transmutacja i wycieczki do Hogsmeade Sylwetka: Sczupła, wysoka Oczy: Zielone Włosy: Proste, długie, blond Życiowe motto: "Żyj pełnią życia bo nie wiadomo kiedy się skończy!"
Imię: Mary Nazwisko: Bell (siostra Katie Bell i Sabriny Bell) Wiek: 16 lat Chłopak: Jeszcze nie ma Miłość: Ale on mnie nie kocha :-( Przyjaciele: Harry Potter, Ron Weasley, Hermiona Granger, Sabrina Lane, Ginny Weasley i Cho Chang Wrogowie: Mlfoy, Crabbe, Goyle i Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać Zainteresowania: Książki, kosmetyka i zielarstwo Sylwetka: Szczupła i niska Oczy: Zielone Włosy: Czarne loki Życiowe motto: " Marzenia są po to by zrobić wszystko aby je zrealizować!"
Teraz notka! ********************************************************* -Hermiona! Hermiona!...- Próbowała obudzić dziewczynę Lavender. -...Jeszcze chwilkę...- Bełkotała. -Dziewczyno! Za dziesięć minut jest transmutacja!- Krzyknęła Sabrina. -Co?!- Hermiona natychmiast zerwała się na równe nogi. -Zaspałyśmy.- Powiedziała, co było oczywiste, Mary. W dormitorium zrobił się potworny zamęt. Hermiona w pośpiechu nałożyła szatę, rozczesała włosy i umyła zęby. Przed klasą transmutacji znalazły się minutę przed dzwonkiem. -Czemu tak późno przyszłaś?- Zapytał Harry. -Aaa...Bo ten...Zaspałyśmy...No.- Wyjąkała spuszczając wzrok by nie patrzeć na Rona. Po tym co wydarzyło się wczoraj w nocy Hermiona unikała wzroku Rona jak ognia, bo bała się, że może stracić panowanie nad sobą. Na szczęście tą niezręczną ciszę przerwała profesor McGonagall. Hermiona w pośpiechu zajęła miejsce przy ścianie obok Harry`ego. Dwie godziny później z ulga opuścili salę transmutacji. -Może pójdziemy na błonia?- Zaproponował Harry, chcąc rozładować atmosferę. -Ehem...- Wymamrotał Ron gapiąc się w trawę. -No...Dobra...- Powiedziała Hermiona. -Możecie mi powiedzieć co się z wami dzieje? Jesteście jacyś nieobecni!- Krzyknął Harry. -No bo...- Zaczęli jednocześnie Ron i Hermiona. -Mów Hermiono.- Powiedział Ron. -Bo myśmy sobie wczoraj rozmawiali...I...Ten...Padło parę słów...Myśmy się pokłócili o prace domową z zielarstwa.- Skłamała. -No właśnie...Dokładnie. – Dokończył Ron. -I to jest powód, dla którego się do siebie nie odzywacie?- Hermiona się zmieszała a Ron zrobił się purpurowy na twarzy. –Może usiądziemy pod starym dębem? -No dobra- Powiedziała Hermiona gotowa sojrzeć na Rona, bo w pobliżu był Harry. Ron chyba też nieco się rozluźnił, ponieważ nie patrzył już bezmyślnie na trawę. Ruszyli w stronę drzewa. -Hermiono przepytaj mnie. –Prosił beztrosko Ron jak gdyby nic się nie stało. -Ron nie teraz czytam.- Odpowiedziała nie podnosząc wzroku znad książki. -No to, Harry, ty mnie odpytaj. –Zwrócił się do Harry`ego. -Rona, ja wiem tyle o zielarstwie co ty.- Opowiedział. -O czym myślisz?- Zapytał Ron widząc jak Harry rozmarzonym wzrokiem wpatruje się w chmury. -O Cho...- Odpowiedział. Hermiona parsknęła śmiechem. -Jak można myśleć przez cały czas o jednej osobie?- Zapytała z rozbawieniem. Nagle oblała się rumieńcem, ponieważ sama ciągle myślała o Ronie. -Cześć Hermiono, cześć Ron. Mogę na chwile porwać Harry`ego?- Nad nimi jakby z podziemi wyrosła Cho. -Jasne.- Odpowiedział Rudzielec. Znowu zostali sami. Bała się być z nim sam na sam. Popatrzyła na jezioro. Było takie piękne. Promienie zachodzącego słońca odbijały się na tafli jeziora. Poczuła jego wzrok na sobie. Odwróciła głowę...Ich spojrzenia się spotkały...Dziewczyna spłonęła rumieńcem...Mogła by tak patrzeć godzinami na te błękitne tęczówki. Tę piękną chwilę przerwał Malfoy. -Granger, Weasley, gdzie podzialiście Bliznowatego?- Zadrwił. -Zjeżdżaj Malfoy!- Powiedział Ron. -Wiesz co Weasley, na twoim miejscu nie siedziałbym sam na sam z tą szlamą. Jeszcze się czegoś zarazisz.- Ledwo Malfoy dokończył ostatnie słowo Ron rzucił się na niego...
|
|
Tylu osobom na mnie zależy:
4
|
|
Kiedyś tam...Teraz tu...
2006-09-10
|
Cześć! Ten blog jest kontynuacją bloga hermionka18.blog.interia.pl wcześniejsze notki możecie znaleść właśnie tam. Bardzo Was wszystkich proszę o przeczytanie regulaminu bo tam jest kilka ważnych informacji. Ja mam na imię Weronika, informacje o mnie masz pod archiwum. Chętnie poczytam o Waszych pomysłach co do mojego opowiadanie. Jeśli już zdecydujecie się mi coś podrzucić prosze na e-maila. Ja wcale nie muszę wykorzystywać tych pomysłów. Czasami mogę Was prosić o pomoc związana z moją historią. Byłoby miło gdybyście mi pomogli. To by było na tyle. O następną notkę postaram się jak najszybciej.
Pozdrawiam! Wera!
|
|
Tylu osobom na mnie zależy:
8
|
|
Mój Avatar!
| Statystyki |
Mugole:
8045
|
Czarodzieje:
56
|
|
Liczba wspomnień w Myślodsiewni:
46
|
|
Myślodsiewnia
|